Niniejsza strona korzysta z plików cookies, które umożliwiają i ułatwiają Ci korzystanie z jej zasobów. Korzystając z serwisu wyrażasz jednocześnie zgodę na wykorzystanie plików cookies.
Szczegółowe informacje znajdziesz w zakładce Polityka prywatności. Możesz także zmienić ustawienia dotyczące plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki.
Nie pokazuj więcej tego powiadomienia.
Dla branży kosmetyka
Rozmowa z Hanną Sobkowską o ekokosmetykach

Jak zaczęła się pani przygoda z kosmetykami? Bo z wykształcenia nie jest pani kosmetologiem, więc musi to być ciekawa historia. 

Czasami zdarza się tak, że jakimś tematem zaczynami się zajmować, gdy mamy problemy z określoną dziedziną. Te problemy poszerzają naszą świadomość, bo zaczynamy szukać rozwiązań, dociekać, poznajemy zagadnienia szczegółowiej, po prostu uczymy się. Tak było i u mnie. Nasilające się kłopoty z cerą spowodowały, że zaczęłam dużo czytać o składnikach kosmetyków, o ich wpływie na naszą skórę. Otworzyłam się na wiedzę, nowe rozwiązania, rozmawiałam z ludźmi, którzy znają się na pielęgnacji skóry i sukcesywnie zastępowałam dostępną w sklepach chemię rozwiązaniami naturalnymi. Odkryłam, że drogie i z dobrej perfumerii lub apteki, niekoniecznie jest dobre dla mojej cery. Im więcej się dowiadywałam, testowałam, tym bardziej ufałam sobie i mocy natury, zamiast reklamom znanych marek kosmetycznych.

 

Pewnie jeszcze wtedy nie myślała pani o tym, że będzie to wkrótce pani pasja zawodowa? 

Absolutnie nie. Starałam się rozwiązać swój problem. Wiedziałam już, że zakrywanie twarzy grubą warstwą podkładu to kiepski półśrodek :). Nie miałam wiele do stracenia, bo swoje wypryski na twarzy do tej pory traktowałam już wszystkim, łącznie z medykamentami od dermatologów. Zaczęłam od rzeczy prostych: zastąpiłam sklepowe kremy i pianki do mycia twarzy – wówczas dwoma olejami tłoczonymi na zimno i jednym hydrolatem. Przemówiła do mnie popularna teoria olejowego oczyszczania twarzy. W końcu tłuszcz rozpuszcza się w tłuszczach, dlaczego więc nie spróbować? I już na początku zobaczyłam zmianę, która mnie zaskoczyła! Moja sucha skóra odzyskiwała sprężystość, a pryszcze zaczęły znikać. To sprowokowało mnie do dalszego eksplorowania tematu. Czasami z takich poszukiwań wynikają zmiany, odkrywamy nowe hobby, które niejednokrotnie staje się także naszym sposobem na życie. Tak było w moim przypadku.

 

Czyli nie wierzy pani, że markowe kosmetyki mogą wesprzeć nas we właściwej pielęgnacji skóry?

 Są i takie, które mogą. Znana marka i wysoka cena, niestety, rzadko jest synonimem przyjaznego kosmetyku, podobnie jak fakt, że kosmetyk pochodzi z apteki. Wierzę, że sklepowy kosmetyk jest przyjazny, gdy w jego składzie nie znajdę substancji, które mogą szkodzić mojemu zdrowiu. A takich można znaleźć sporo. To smutne np., że oleje tłoczone na zimno są zastępowane parafiną – bo jest tania. Ciekła parafina, oleje mineralne tworzą filtr, który uniemożliwia skórze oddychanie i powstaje środowisko korzystne dla rozwoju bakterii beztlenowych, a stąd już tylko krok do problemów. Spójrzmy na skład większości oliwek dla niemowląt. I co zobaczymy? Parafinum liquidum.

 

Czyli? 

To olej mineralny, produkt  destylacji ropy naftowej! A przecież bogactwo olejów naturalnych jest tak ogromne! Wiele z nich nie uczula - jak np. olej ze słodkich migdałów - i może z powodzeniem pielęgnować nawet delikatną skórę dziecka.

W pielęgnacji skóry – bardziej niż sklepowe kosmetyki - pomaga mi wiedza o jej funkcjonowaniu, potrzebach ale też naszych błędach w pielęgnacji. Zdarza się, że używamy niewłaściwie dobranych kosmetyków.

 

Niewłaściwych, czyli nie do mojej cery? 

Na przykład myślimy: „ok, cera tłusta, jak mam wypryski, to odstawiam kremy i suszę” - traktujemy ją np. spirytusem, mydłami oraz innymi, wysuszającymi środkami do mycia twarzy. Powstaje błędne koło: pryszcze nie znikają, bo zniszczona bariera hydrolipidowa (ochronne „ubranko” naszej skóry) prowokuje gruczoły łojowe do jeszcze intensywniejszego wydzielania sebum, by „dziury w ubranku załatać”. Pryszczy coraz więcej, a skóra błaga o pomoc. Krem z kwasem hialuronowym, oparty na naturalnych olejach mógłby poprawić jej kondycję. Oczywiście problemów ze skórą (jakiekolwiek by one nie były) często nie rozwiążemy wyłącznie działaniem od zewnątrz. Warto zmienić sposób odżywiania, styl życia, przyjrzeć się naszej gospodarce hormonalnej. Osobiście zachęcam do profilaktyki. Traktujmy naszą skórę z szacunkiem, to zawsze zwiększa szansę, że wiele kłopotów nas ominie.

 

A jakie efekty przyniosły pani poszukiwania? 

Przyniosły wręcz reakcję łańcuchową – jednym słowem same korzyści dla mnie i mojego zdrowia.

Po pierwsze wzrost świadomości, który pozwala mi dokonywać właściwych dla mnie wyborów. Nigdy wcześniej nie czytałam składów kosmetyków, nie zastanawiałam się, co kryje się pod enigmatycznymi nazwami składników. Teraz wiem, jakich substancji unikać, bo mogą być odpowiedzialne za problemy z cerą i potencjalnie niebezpieczne dla zdrowia.

Po drugie – lepiej znam swoją cerę i swój organizm.

Po trzecie – zobaczyłam, że na wyciągnięcie ręki mam mnóstwo bogactw, które oferuje nam natura (tłoczone na zimno oleje, hydrolaty, zioła, olejki eteryczne itd.), a które pielęgnują moją cerę znacznie lepiej niż dostępne w sklepach syntetyki.

Po czwarte – uwierzyłam, że naprawdę nie trzeba laboratorium, medycznego wykształcenia i mnóstwa pieniędzy by samodzielnie wykonywać proste, służące naszej skórze ekokosmetyki. Po piąte – miło jest nie wstydzić się pokazać bez makijażu. :)

Po szóste – dzielę się swoimi doświadczeniami z innymi podczas warsztatów tworzenia ekokosmetyków, co daje mi wiele radości, a uczestnikom pozwala uwierzyć, że „nie święci garnki lepią”.

W końcu ani lekarzom, ani gabinetom kosmetycznym (choć bywają pomocni) nie zależy na naszym zdrowiu bardziej niż nam samym, więc warto dociekać i brać odpowiedzialność za to, jak dbamy o siebie.

 

Co Pani radzi na początek osobom, które chciałyby przejść na właściwą pielęgnację skóry „eko - po stronie mocy”? 

Być świadomym konsumentem. Nie wszystkie sklepowe kosmetyki zawierają substancje nieprzyjazne dla naszego zdrowia. Proszę zwracać uwagę na skład kosmetyków. Nauczyć się go rozszyfrowywać. W internecie można znaleźć wiele stron poświęconych tym zagadnieniom. To na pewno pierwszy krok, który pozwoli nam poznać prawdę o tym, co każdego dnia kładziemy na naszą skórę. Krok drugi - wybrać produkty firm, dla których „eko” nie jest jedynie chwytem marketingowym, ale rzeczywistą filozofią. Napis „0 parabenów” często usypia naszą czujność i już nie śledzimy dalej składu kosmetyku. A nie oznacza to niestety braku PEG-ów, parafiny, olejów mineralnych, silikonów, SLS-ów, SLES-ów, EDTA, glikoli, sztucznych substancji zapachowych i innych, niekoniecznie służących naszej skórze związków. No i wreszcie krok trzeci – wziąć sprawy w swoje ręce i nauczyć się samodzielnie przygotowywać własne eko-kosmetyki, co naprawdę polecam! Jest to i oszczędniejsze i zdrowe, a daje też dużo radości.

 

Możemy samodzielnie przygotować krem do cery dojrzałej? 

Zdecydowanie tak! Półprodukty do domowej produkcji kosmetyków można dostać w wielu wyspecjalizowanych sklepach internetowych. Są tam zarówno oleje tłoczone na zimno, jak i duży wybór substancji aktywnych przydatnych w przygotowaniu kremu: witaminy, kwas hialuronowy, ekstrakty roślinne i wiele innych. Skóra musi być odpowiednio nawilżona i odżywiona. To daje najlepszy efekt.

 

Spróbować można! 

Zachęcam! Mogę zapewnić, że będzie to początek ciekawej przygody. TO wciąga!

 

Czy przygotowanie kremu jest skomplikowane? Jeśli chcielibyśmy zastąpić wszystkie kremy z naszej półki kremami własnej produkcji… 

Jestem zwolenniczką prostych rozwiązań. Osobiście używam dwóch kremów – lżejszego, nawilżającego - na dzień, oraz bardziej odżywczego na noc, zamiennie z serum.

Jestem zwolenniczką prostych rozwiązań. Osobiście używam dwóch kremów – lżejszego, nawilżającego - na dzień, oraz bardziej odżywczego na noc, zamiennie z serum oraz naturalnych maseł do ciała. Skład kremów zmieniam w zależności od pory roku a co za tym idzie - potrzeb mojej skóry. Przygotowanie kremu nie jest skomplikowane, choć wymaga od nas gotowości do przyswajania nowej wiedzy. Osoby zainteresowane zapraszam na warsztaty, podczas których, krok po kroku uczymy się, jak można to robić. Mogę podać przykładowy przepis na moje ulubione serum na noc. Przygotowanie jest bardzo proste.

 

Ekspresowe serum na noc dla cery dojrzałej, suchej i normalnej (porcja jednorazowa)

Mieszamy ze sobą 1 łyżeczkę hydrolatu (np. z róży damasceńskiej), pół łyżeczki żelu hialuronowego, pół do 1 łyżeczki oleju arganowego lub np. jojoba. Powstałą zawiesinę rozprowadzamy na twarzy, szyi i dekolcie. Przy skórze tłustej i mieszanej możemy użyć hydrolatu oczarowego i np. oleju konopnego, lub z pestek winogron.

 

Jeśli mamy problemy z wypryskami, do naszego serum warto dodać jeszcze ćwierć do pół łyżeczki oleju tamanu, który działa przeciwzapalnie, przeciwbakteryjnie, przeciwwirusowo i przeciwgrzybiczo, a także stymuluje tkanki do regeneracji (omijajmy okolice oczu

– olej tamanu może je podrażnić).

Dziękuję za rozmowę i przepis.

 

Hanna Sobkowska,

Trenerka rozwoju osobistego i empatycznej komunikacji. Twórczyni marki Green Dragonfly i pracowni rozwoju osobistego Synchronia.  Miłośniczka Natury i wykorzystywania jej dobrodziejstw w codziennym życiu. Od lat fascynuje się samodzielnym wytwarzaniem przyjaznych zdrowiu kosmetyków, propaguje wiedzę na ten temat. 

www.greendragonfly.pl

www.synchronia.pl

Rozmawiała Marta Krzyżanowska, koordynator ds. promocji projektu
Projekt „3xŚrodowisko”  wspiera działania pro-ekologiczne w firmach z sektora MSP. Pokazuje, że ochrona środowiska zaczyna się od obniżania rachunków, czyli od oszczędzania wody, energii elektrycznej i innych zasobów. Firmy mogą wypracować metody takich działań podczas bezpłatnych warsztatów oraz korzystając 
z bazy dobrych praktyk. Projekt jest dofinansowany z udziałem instrumentu finansowego Unii Europejskiej LIFE+ i ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej
strona: www.3xsrodowisko.pl

Facebook:  www.facebook.com/Ekologiawfirmie


 

 

Facebook